PEDAGOGIZACJA RODZICÓW

 

Jesienno-zimowe infekcje dzieci – jak zapobiegać?

W okresie wiosennym i letnim mamy do dyspozycji sporo naturalnych środków, wzmacniających odporność dziecka. To m.in. dieta bogata w owoce i warzywa, ruch na świeżym powietrzu, wyjazd w góry czy nad morze. Jak jednak wzmacniać odporność, kiedy na dworze coraz chłodniej? Jesienna pogoda nas nie rozpieszcza. Dni są krótkie, często wychodzimy do przedszkola, szkoły czy pracy bladym świtem, a wracamy o 16, kiedy słońce już zachodzi, czujemy, że cały dzień przeleciał nam przez palce. Brak słońca, chłód i bierne spędzanie czasu źle wpływają na organizm dorosłego jak i dziecka. Do tego dochodzi plucha, wiatr i pierwsze przymrozki – czyli to, co wirusy lubią najbardziej. Jak zatem dbać o zdrowie zimą? Oto nasze wskazówki:

1. Zdrowe odżywianie wspomaga zdrowie zimą
Aby w zimie maluch był zdrowy, powinien zdrowo się odżywiać. Należy podawać mu świeże owoce i warzywa. Można przyrządzać z nich pyszne posiłki. W diecie dziecka nie powinno zabraknąć też produktów wieloziarnistych i nabiału, a także odpowiedniej ilości mięsa i ryb.

2. Higiena a zdrowie zimą
Brak higieny to idealna możliwość dla bakterii i wirusów, aby bez przeszkód rozmnażać się i rozprzestrzeniać. Jeśli będziemy przestrzegać najważniejszych zasad higieny, uchronimy dziecko przed chorobami. Zwracamy np. uwagę, aby regularnie myło ręce. W ten sposób zarazki, które znalazły się na dłoniach, nie dostaną się przez nieuwagę do organizmu dziecka. Zużyte chusteczki należy od razu wyrzucać. Wyjaśnijmy też maluchowi, aby zakrywał usta, gdy kicha czy kaszle, co minimalizuje ryzyko zarażenia innych. Dzieci są narażone na zarazki zwłaszcza w przedszkolu czy szkole. Dlatego zdrowe maluchy powinny, jakkolwiek wydaje się to trudne, przebywać z dala od chorych. Rodzicom powinno się zalecać, aby chore dziecko pozostało w domu.

3. Odpowiednie ubranie oznacza zdrowie zimą
Nie ma złej pogody, jest jedynie nieodpowiednie ubranie. Aby maluch nie musiał rezygnować z zabawy na świeżym powietrzu pomimo deszczu, śniegu i ujemnej temperatury, powinnyśmy odpowiednio go ubrać, najlepiej na cebulkę. Między kolejnymi warstwami ubrania znajduje się ciepłe powietrze. W razie potrzeby możesz zdjąć jedną warstwę. W chłodne dni szczególnie główka dziecka powinna być chroniona przez czapkę.

4. Regularny ruch na świeżym powietrzu
Dziecko lubi się ruszać i bawić z kolegami na dworze - nawet jeśli pada deszcz lub śnieg. I powinno mu się na to pozwolić. Nawet jeśli pogoda nie jest najlepsza, maluch powinien regularnie wychodzić na świeże powietrze. Ruch jest bardzo ważny dla jego dobrego stanu zdrowia. Aby dziecko nie zmarzło i nie rozchorowało się, należy zwrócić uwagę na ubranie. Z kurtką przeciwdeszczową i spodniami zimowymi z oddychających i wodoodpornych materiałów nic nie stanie podczas bitwy na śnieżki.

5. Przyjmujcie wiele płynów, aby zachować zdrowie zimą
Podczas chłodnych miesięcy powietrze w pokoju dziecinnym jest z powodu ogrzewania wyjątkowo suche. Błony śluzowe są przez to przesuszone, a wirusy łatwiej mogą się na nich rozmnażać. Aby temu zapobiec, podajemy dziecku w zimie dużo herbaty, wody i soków. Płyny nawilżą błony śluzowe.

6. Sen także wpływa na zdrowie zimą
Sen wzmacnia system odpornościowy i pozytywnie wpływa na zdrowie. Zimą powinniśmy zwrócić szczególną uwagę, aby dziecko się wysypiało. Przed snem wywietrzymy pokój i pamiętamy, aby nie było w nim za ciepło. Stworzymy w ten sposób dziecku odpowiednie warunki do zdrowego snu.

7. Relaks
Napięcie, stres i pośpiech wpływają negatywnie na układ odpornościowy i przyczyniają się do choroby. Dziecko potrzebuje odpowiedniej dawki odpoczynku, aby przetworzyć ekscytujące czy męczące wydarzenia dnia. Dobre samopoczucie dziecka wspiera także czas spędzony z przyjaciółmi i aktywność na świeżym powietrzu.

8. Pielęgnacja twarzy i ciała
Skóra dziecka jest dużo cieńsza od skóry dorosłego, przez co jest dużo bardziej wrażliwa na ujemne temperatury. Aby zapobiegać wysuszeniu, ważne jest, aby nawilżać twarz i wargi dziecka kremem.

9. Zdrowy klimat w mieszkaniu
Zbyt wysoka temperatura w mieszkaniu i ogrzewane powietrze wysuszają błony śluzowe dziecka, co czyni je podatnymi na zarazki. Dlatego zwracamy uwagę, aby temperatura w mieszkaniu nie przekraczała 22 stopni, nocą zmniejszamy ogrzewanie. Pamiętamy także, aby regularnie wietrzyć pokoje. Wilgotność powietrza możemy podnieść, przez powieszenie w pokoju dziecięcym mokrego ręcznika.

10. Zdrowie zimą zapewni hartowanie
Zmiany temperatur z ciepłej na zimną poprawiają krążenie i korzystnie wpływają na zdrowie dziecka. Łatwym sposobem jest naprzemienne moczenie stóp w zimnej i ciepłej wodzie. W ciepłej wodzie maluch powinien trzymać stopy około pięć minut, w zimnej jedynie pięć sekund. Powtarzamy zamianę trzy razy i kończymy zimną wodą.

 

Dziecko przed telewizorem

Telewizja towarzyszy nam w codziennym życiu, więc trudno całkowicie zabronić naszym smykom korzystania z niej. Specjaliści uważają, że można pozwalać dzieciom na oglądanie telewizji, lecz trzeba to robić rozsądnie, tzn. zezwalać na oglądanie jedynie wybranych programów czy bajek i ograniczać czas, jaki dziecko spędza przed telewizorem.
Zdaniem dr. Dimitriego Christakisa, profesora pediatrii z Uniwersytetu Stanu Waszyngton w Seattle i autora licznych badań nad wpływem telewizji na najmłodszych, „dzieci nie powinny oglądać telewizji dłużej niż godzinę dziennie”.
Ciekawe wyniki na temat wpływu telewizji na dzieci dały eksperymenty Alberta Bandury, amerykańskiego psychologa społecznego, z lalką Bobo. Dorosła osoba, na oczach dzieci, zachowywała się w sposób agresywny w stosunku do jednej z zabawek, nadmuchanej lalki. Krzyczała, uderzała, rzucała lalką. Później pozwolono dzieciom bawić się swobodnie zabawkami w tym samym pokoju, co osoba dorosła. Zadziwiające było to, że dzieci, w trakcie zabawy, naśladowały agresywne zachowanie dorosłego, bijąc lalkę. Ponadto stosowały również inne znane im akty agresji. Bandura tłumaczy zachowanie dzieci wpływem procesu zwanego modelowaniem. Umiejętność ta rozwija się w pierwszych dwóch latach życia. Dzięki niej, dziecko powtarza proponowane przez dorosłego zachowania, ucząc się najpierw wyrazów twarzy, potem gestów i ruchów. W ten sposób wchodzi w interakcję z opiekunami. Dziecko, w naturalny dla siebie sposób, uczy się poprzez naśladowanie, czyli upodobnianie się do modelu. Możliwe jest więc uczenie się agresywnego sposobu zachowania z przekazów w mediach.
Telewizja a wiek dziecka
Zdaniem specjalistów dzieci przed ukończeniem drugiego roku życia w ogóle nie powinny mieć styczności z telewizorem ani oglądać bajek na DVD czy wideo. W tym wieku najważniejszym zmysłem biorącym udział w rozwoju jest dotyk, a nie słuch czy wzrok.
Dwu czy dwu i pół-latek może obejrzeć krótką, wyłącznie animowaną bajkę (np. wieczorynkę) trwającą najwyżej 10 minut.
Dla trzylatka odpowiednim programem może być również krótka 15-20 minutowa bajka, pozbawiona wszelkiej przemocy i dynamicznych scen.
Do okresu wczesno szkolnego (5-7 lat) dzieci mogą oglądać jednorazowo telewizję do 20-30 minut. Ważne jest, aby oglądane programy zawierały elementy piosenek, wierszyków czy propozycje zabaw.
Dzieci w wieku 7 do 9 – mogą oglądać telewizję do 50 minut jednorazowo nie częściej niż dwa razy dziennie. Programy powinny zawierać elementy edukacyjne.
Powyżej 10 roku życia można oglądać telewizję jednorazowo nawet przez godzinę.
Telewizja a zaburzenia rozwoju mowy
Dziecko, już w pierwszych tygodniach życia, uczy się wychwytywać dźwięki, reaguje na głos mamy. Wreszcie zaczyna skupiać wzrok na jej ustach, a z czasem próbuje odtworzyć układ warg i języka. Jeśli udaje mu się wydobyć dźwięk, dorośli "nagradzają" je reakcją. W ten sposób malec uczy się komunikacji werbalnej. Jeśli jednak dziecko stale słyszy w domu jednostajny szum telewizora, słowa przestają mieć dla niego takie znaczenie. Dziecko nie ma stymulacji do nauki mówienia. Poza tym każda godzina spędzona w obecności włączonego telewizora oznacza, że rodzice mniej mówią do swoich małych dzieci.
Za naukę języka odpowiedzialna jest lewa półkula mózgu. Szybko zmieniające się obrazy telewizyjne i wszechobecne reklamy aktywują prawą półkulę, jednocześnie hamując działanie lewej, co skutkuje zaburzeniami w rozwoju języka.
I trochę badań nad tematem
Naukowcy z Uniwersytetu Montrealskiego przebadali 1314 dzieci, sprawdzając, jak wpływa na nie telewizja. Najpierw przyglądali się im w wieku 2, potem 4, wreszcie 10 lat. Okazało się, że dzieci spędzające przed ekranem więcej niż dwie godziny dziennie częściej padały ofiarą prześladowań klasowych, miały gorsze wyniki w nauce i większą od rówieśników masę ciała.
Z kolei badacze z Iowa State University doszli do wniosku, że u dzieci, które regularnie przekraczają limit godzin przed telewizorem i komputerem, często pojawiają się problemy z koncentracją i zachowania agresywne.
Brytyjscy naukowcy na podstawie wyników swoich badań obwiniają telewizję o to, że coraz więcej dwu- i trzylatków ma trudności z mówieniem i rozumieniem mowy.
TV w tle nie bez znaczenia
Mało kto zdaje sobie sprawę z tego, że praktykowany w wielu domach zwyczaj wielogodzinnego puszczania telewizji w tle, może mieć także niekorzystne konsekwencje:
1. krótszy sen,
2. mniejsza zdolność do samodzielnej zabawy,
3. uboższy język.
Nie taki potwór straszny..., czyli jak ujarzmić telewizor
Telewizja to także kilka plusów :) Dziecko może zobaczyć w telewizji to, czego nie zobaczy na podwórku. Coś, co dziecko zobaczyło w telewizji, może być wstępem do poznawania bogactwa świata w rzeczywistości. Widzieliście film o misiu polarnym? Idźcie do zoo i zobaczcie, jak naprawdę wygląda.
Jeśli dziecko właśnie zaczyna poznawać uroki telewizora od początku należy wprowadzić jasne zasady. Przydatne zasady:
1. Ustalenie limitów (patrz: Telewizja a wiek dziecka).
2. Wspólne oglądanie. Komentowanie, rozmowa na temat oglądanej sceny, bajki.
3. Selekcjonowanie programów (bez przemocy i strachu).

 

Głośno czytać każdy może

Rodzicu! "Bez względu na to ile masz zajęć najważniejszą rzeczą jaką możesz zrobić dla przyszłości swojego dziecka, obok okazywania mu miłości przez przytulanie, jest codzienne, głośne czytanie oraz radykalne ograniczenie telewizji." (Jim Trelease)
Sukces jednostek i społeczeństw zależy od ich wiedzy. Kluczem do wiedzy wciąż jest czytanie. Wiele osób, choć umie czytać, nie czyta. Dlaczego? Ponieważ nawyk i potrzeba lektury muszą powstać w dzieciństwie. Uczymy dzieci czytania, ale nie dbamy o to, by lubiły czytać. Nie rozbudzamy w nich zapału do książek, nie dokładamy starań, by czytanie stało się ich przyjemnością i potrzebą. Wielu dzieciom doświadczenia z książką kojarzą się z przymusem, przykrością, nudą i dlatego porzucają czytanie na rzecz telewizji.
Czytanie książek zaspokaja wszystkie potrzeby emocjonalne dziecka, a przy tym przynosi mu radość i pozostawia cudowne wspomnienia. Pamiętajmy, że czytając dziecku książkę, w istocie dajemy mu największy dar – swój czas, wyłączną uwagę, pełne zaangażowanie, nasz entuzjazm dla czytania, miłość. Gdy czytamy dziecku trzymając je w ramionach, przytulając się do niego i głosem wzbudzając zainteresowanie, budujemy w ten sposób trwałe skojarzenie czytania z poczuciem bezpieczeństwa, przyjemności i więzi.
Codzienne głośne czytanie dziecku warto zacząć jak najwcześniej i nie odchodzić od tego nawet gdy dziecko samo już dobrze czyta. Naukowcy i praktycy zgodnie twierdzą, że czytanie dziecku na głos uczy je języka i myślenia, rozwija pamięć i wyobraźnię, przynosi wiedzę i wzorce dobrych zachowań, wzmacnia samouznanie. Czytanie niemowlęciu stymuluje jego umysł i buduje skojarzenie czytania z przyjemnością, czytanie na głos kilkulatkowi pozwala mu zrozumieć siebie i świat, wspólne czytanie z nastolatkiem pozwala zachować lub odbudować więź i pomaga mu w pokonaniu wielu problemów wieku dorastania. Także dzieci niepełnosprawne dzięki głośnemu czytaniu znacznie lepiej się rozwijają.
Głośne czytanie spełnia ponadto ważną rolę w kształtowaniu mowy dziecka. Nie tylko wzbogaca słownik, lecz uczy prawidłowego formułowania myśli, budowy zdań, kształcone są podstawowe funkcje słuchowe, jest bardzo ważne dla rozwoju uczuciowego.


Czytanie na receptę :)
Książka czytana dziecku może być terapią, pomocą w rozwiązywaniu różnych problemów.
Czytać należy codziennie przez co najmniej 20 min. - czas czytania powinien być dostosowany do przedziału uwagi dziecka, początkowo może być krótki, stopniowo można go wydłużać, chodzi jednak o codzienny rytuał czytania. Dobrą porą jest wieczór przed snem. Czytanie powinno się zawsze kojarzyć dziecku z radością - nigdy z przymusem, karą czy nudą.


Jak wybrać dobrą lekturę dla dziecka?
Wybierajmy książki:
• dostosowane do jego wieku, zainteresowań i rozwoju psychofizycznego, a także wrażliwości;
• mądre i ciekawe;
• napisane poprawną polszczyzną;
• kształtujące pozytywny stosunek do świata i wiarę w siebie;
• promujące właściwe wzorce postaw i zachowań, rozwijające dobry smak i poczucie humoru.

Kochani Rodzice! Codzienne głośne czytanie jest szczepionką przeciwko wielu niepożądanym wpływom na dziecko ze strony współczesnej cywilizacji.

 

Jak powiedzieć dziecku, że Święty Mikołaj nie istnieje?

To zadanie czeka każdego rodzica.

Niektóre pytania kilkulatków potrafią przyprawić rodziców o ból głowy. Jak na nie odpowiadać, żeby nie wyjść na kłamców, ale też nie zniszczyć dziecięcych marzeń?
Co roku przed świętami słyszymy te same pytania: "Czy Mikołaj naprawdę istnieje?", "Gdzie mieszka?", "Ile ma lat?". Przedszkolaki dzielą się z rodzicami wątpliwościami zasianymi przez bardziej uświadomionych kolegów. Z czasem same zaczynają mniej korzystać z wyobraźni, a swoje osądy opierać bardziej na faktach. Wtedy przychodzi druga fala pytań: "Skąd Mikołaj bierze pieniądze na to wszystko?, "Jak udaje mu się objechać cały świat w jedną noc?", „Mamo, a jak do nas wchodzi? Nie mamy przecież komina”. Na te pytanie nie ma łatwych i szybkich odpowiedzi. Rodzice, aby zadowolić dziecko, muszą nieźle się nagimnastykować. Choć... ono i tak dowie się prawdy. W przedszkolu, od kolegów, znajdzie prezenty ukryte w szafie, lub po prostu podejrzy was, gdy będziecie podkładać je pod choinkę. Czy nie będzie miało do was żalu?
Święta to nie tylko Mikołaj i prezenty. Święta to magiczny czas, w którym jesteśmy razem, blisko. Wspólne świąteczne przygotowania, dekorowanie choinki, gotowanie, kolędowanie – wszystko to zauważa i docenia twoje dziecko. Więc jeśli już zadało ci to niewygodne pytanie, nie kłam. Powiedz prawdę.
Psycholog radzi:
Wszystkie dzieci w naszym obszarze kulturowym odkrywają w pewnym momencie, że Św. Mikołaj nie istnieje. Jedne przyjmują to łatwiej, inne trudniej ale nawet jeśli przez jakiś czas cierpią, przechodzą nad tym do porządku dziennego i życie toczy się dalej. Istnieje nawet opinia, że to coś na kształt inicjacji. Najlepszą sytuacją jest przygotowanie dziecka do tego odkrycia i to zanim jeszcze pójdzie do szkoły. Wiadomo, że tam spotka przeróżne dzieci, część z nich już od dawna w Mikołaja nie wierzy.
„Pewien 4,5 letni chłopczyk poinformował mamę w drodze na Wigilię, żeby nie mówiła babci, że Mikołaja nie ma, bo będzie jej przykro. Gdy mama zapytała skąd wie, że go nie ma, odpowiedział, że wie i to jest ok., ale najważniejsze, żeby babcia się nie dowiedziała. Temat został zakończony.’’
Najważniejsze to być spokojnym i uśmiechniętym, kiedy będziemy tłumaczyć dziecku kwestię Mikołaja. To da dziecku oparcie i pomoże w uporaniu się z problemem. Najlepiej więc zamiast zamartwiać się sytuacją, przekuć straszne odkrycie w sukces. Zdradzić wielką tajemnicę dorastania i… dotrzymywania tajemnicy. Opowiedz dziecku historię św. Mikołaja z Miry, biskupa, który swój majątek rozdał biednym i potrzebującym. I że współcześnie, baśniowa postać wzorowana na świętym Mikołaju jest wykorzystana podczas świąt Bożego Narodzenia. Zaznacz, że Mikołaj naprawdę istniał. Teraz po prostu jego rolę przejęli rodzice. Można wytłumaczyć, że Św. Mikołaj to postać jak z bajki, jest w opowieściach, jest w naszych sercach, jest po to, żeby przynosić radość małym dzieciom. Starsze dzieci wiedzą, że to legenda i… muszą trzymać język za zębami, żeby te młodsze wciąż wierzyły w Mikołaja, zanim nie dorosną do odkrycia prawdy.
Dzieci lubią sprawiać innym radość i to także może być punkt odbicia. Teraz, gdy dziecko zna prawdę, może samo stać się Świętym Mikołajem. Może przygotować prezenty dla młodszego rodzeństwa, dla dziadków, dalszej rodziny i przyjaciół i udawać, że przyniósł je Mikołaj właśnie. Satysfakcja ze sprawionej przyjemności jest najwspanialszą nagrodą. Żeby efekt był jeszcze bardziej piorunujący, można poprosić rodzinę, żeby wyjątkowo mocno pozachwycała się prezentami od dziecka, chwaląc Świętego Mikołaja za tak wspaniałe podarunki. I zawsze, w każdej rozmowie, warto podkreślać, że każdy i mama, i tata, i babcia, i dziadek, i nawet pani wychowawczyni kiedyś wierzyli w Mikołaja i tak jak dziecko czekali na prezenty od niego. Aż pewnej zimy odkryli, że Mikołaj to legenda i tak naprawdę każdy jest Świętym Mikołajem, bo każdy ma moc, żeby sprawiać radość innym.
 

Najważniejsza radość na świecie

Zapominamy jak to jest cieszyć się z dzieci. Podobnie jak miliony rodziców na tym świecie, wpadamy w kołowrotek obowiązków, strofowania, wychowania, prania, sprzątania, zakupów, gotowania, zarwanych nocy, usypiania i huśtania.
Zapominamy o radości z bycia rodzicem. Życie pędzi, nie zatrzymuje się, a my wśród tych wszystkich obowiązków nie potrafimy odnaleźć miejsca na spontaniczna zabawę.
Bezsprzecznym faktem jest to, że każdy rodzic kocha swoje dziecko. Jedni są mniej zapracowani, inni bardziej. Czasy mamy takie, jakie mamy. Żeby łączyć koniec z końcem nieraz trzeba pracować bardzo długo. Do tego zmusza nas sytuacja, no i przede wszystkim odpowiedzialność za rodzinę. Odpowiedzialność wypływająca z miłości. Ale czy gdzieś w tym wszystkim nie zostawiliśmy tego naszego największego Skarbu troszkę samemu sobie? Pomyślmy, odpowiedzmy sobie na to pytanie w ciszy. Czy wszystko można wytłumaczyć brakiem czasu...?
Choćby się waliło i paliło najważniejszymi osobami dla dziecka zawsze są RODZICE. Zawsze! Najfajniejsza pani, najcudowniejsza babcia i tak nie da rady wygrać w tym rankingu. Skoro tak ważni jesteśmy, skoro te nasze dzieci tak bardzo nas potrzebują, dlaczego ciągle odkładamy bycie razem „na potem”?
Pieniądze stanowią wartość dla dorosłych, dla dzieci są abstrakcją. Zamknijmy na chwilę oczy: jak czuje się maluch, gdy przychodzi do mamy, która ciągle coś sprząta albo gotuje, albo taty tonącego w papierach... Kochani, świat się nie zawali, gdy odkurzymy później, czy zjemy na obiad tylko zupę zamiast dwóch dań. Ale może się zawalić, gdy nasze dziecko raz, drugi, trzeci zobaczy, że nie potrzebujemy być przy nim... Ciężko mu będzie wtedy nam zaufać. Ciężko mu będzie przyjść do nas z problemem. Ciężko mu będzie uwierzyć, że może na nas liczyć.
Dlaczego nie łączymy tych naszych pilnych spraw z naturalną chęcią pomocy ze strony dziecka? Czemu z tych prozaicznych obowiązków nie zrobimy czegoś fajnego? Nie pobędziemy razem?


Burza mózgów:
- obiad: czy dziecko nie może podawać np. ziemniaków do obierania? Czemu nie może wsypać łyżki soli? Wbić jajek do masy na kotlety? itd., itd.
- pranie: „Kochanie, będziemy prać. Wiesz co trzeba zrobić? Słuchaj, trzeba porozdzielać rzeczy do prania... tu kładziemy rzeczy białe, tu ciemne, a na tej kupce leżą ręczniki, bo je trzeba wygotować...”. Proszę bardzo, mamy ćwiczenia w spostrzeganiu barw, selekcjonowaniu przedmiotów według konkretnej cechy, a ile radości przy tym!
Pokazujmy maluchom, że są ważne, mądre, że mają fajne pomysły. Dajmy pole do pokombinowania, niech wysilają swoje główki. Gdy same będą znajdowały rozwiązania wzrośnie ich pewność siebie, wiara we własne możliwości. Pozwólmy im uczestniczyć w naszym życiu, co z tego że są małe?


Czas wolny z dzieckiem
Pół życia organizujemy tak, by to dzieci dobrze się bawiły. Wyszukujemy nowe rozrywki, obmyślamy plan wyjść, sprawdzamy repertuar, szukamy ciekawych książeczek i innych sposobów spędzania czasu. Ale czy my się wtedy dobrze bawimy? Zapominamy, że szczęśliwy rodzic = szczęśliwe dziecko. Dzieci nas ograniczają? To nieprawda. Jest mnóstwo ludzi, którzy z dziećmi robią dosłownie wszystko, podróżują, zmieniają pracę, przeprowadzają się na drugi koniec świata.
Nudzimy się przy babkach z piasku (ile już można ich robić :)) i huśtaniu dzieci przez godzinę? To może wyścigi na rowerach będą ciekawszą zabawą? Należy tylko znaleźć właściwe rozwiązanie i już nie myślimy z niechęcią o kolejnym wyjściu na spacer. W spędzaniu czasu z dzieckiem trzeba odnaleźć zadowolenie :)
Żaden najwspanialszy projekt, żadna podwyżka dla mądrego rodzica nigdy nie będzie ważniejsza niż szczere spojrzenie prosto w oczy i słowa „kocham Cię” wypowiedziane z ust dziecka.... Bo najwspanialsze co nam się w żuciu przytrafiło chodzi teraz gdzieś koło nas, ma potargane włosy, poplamioną koszulkę i próbuje właśnie narysować mamie coś ładnego...


Bądźmy dla nich, z nimi, nie tylko obok. Kochajmy i nie bójmy się o tej miłości otwarcie mówić!

"Gdybym jeszcze raz
miała wychować swoje dziecko,
malowałabym palcami zamiast wytykać palcem.
Mniej bym poprawiała, więcej wskazywała.
Zamiast patrzeć na zegarek, patrzyłabym na dziecko.
Nie troszczyłabym się o to, ile wiem,
lecz wiedziałabym jak się troszczyć.
Spacerowałabym więcej i nauczyłabym się puszczać latawce.
Nie odgrywałabym poważnej, leczy wybierałabym poważne gry.
Biegałabym po lesie i patrzyłabym na gwiazdy.
Więcej bym przytulała, mniej-szarpała.
Rzadziej bym była wytrwała, częściej bym gratulowała.
Najpierw budowałabym poczucie własnej wartości, potem-dom.
Nie mówiłabym o umiłowaniu władzy i potęgi,
więcej- o potędze miłości...."
(Diane Loomans, "Godność na horyzoncie")

 

POBIERZ FORMULARZ